Domyślacie się czego? No która zgadnie? No która? :)
Jeszcze może nie do końca tak świadomie i na w pełni "wiem o co chodzi"... ale jednak. Dla mnie liczy się sam fakt, że Mój Synuś wykazuje inicjatywę z ... powiedzeniem MA MA! Już jakiś czas "męczymy" go z "no powiedz mama", "a powiedz tata", "a może Kacperku powiesz dziadzia/baba/cokolwiek?" :) I tak ostatnimi czasy - czytaj dwa dni temu siedząc na kolanach u dziadka ja znów to samo... "a powiedz mama" Kacper cisza. "a powiedz nie" Kacper cisza. Na co ja jeszcze raz "a powiedz mama". A Kacperek wtedy "niiiie" :) Rozbawił mnie do łez wtedy. No i od tamtej pory od czasu do czasu się mu przypominałam w ciągu dnia i tak dziś mój kochany, jedyny synuś w końcu powiedział swoje pierwsze "MA MA". Brzmi to przesłodko w Jego wykonaniu!:) Jeszcze słodsze będzie pewnie to MAMA wypowiedziane w pełni świadomie, które pewnie już gdzieś "czai się za rogiem" :). Dodaje mi skrzydeł ten mój Skrzat mały.
I tak mi ten mój mały Skrzat na dodawał skrzydeł, że ja dziś po "mini remoncie" - czyt. wymianie jednej z rur w łazience która miała chyba ze 120 lat - rura nie łazienka :) bo to tak przy okazji tego, że sąsiad z góry wymieniał, bo kupił ktoś mieszkanie nad nami i się remontuje, a my mamy łazienkę jeszcze wciąż w rozkładzie niestety przez jakiś tydzień po zalaniu jakiś czas temu (zresztą długa historia :) ). No to ja po tym "mini remoncie" wysprzątałam dziś całą, CALUSIEŃKĄ łazienkę. Jak mały poszedł spać po 19, tak ja skończyłam dopiero o 21:40 i padam na ryjek. Zrobiłam sobie może ze dwie 5minutowe przerwy a tak to sprzątałam, myłam i jeszcze raz sprzątałam i myłam, kafelki od samej góry do samego dołu i prysznic i kibelek i umywalkę i wszystko, wszystko, wszystko. Aż się błyszczy i pachnie nowością :) heh. Ale jestem happy, ja lubię tak coś porządnie posprzątać i widzieć efekt swojej pracy :) A teraz już tylko buzi Wu. bo akurat przyszedł z pracy i idę lulu, więc słodkich snów dziewczyny!
sobota, 5 stycznia 2013
czwartek, 3 stycznia 2013
Zębowo, kubkowo i budżetowo :) + dopisek
Gorączka okazała się gorączką wróżącą zęby. Dziś pojawiła nam się po tej stronie dziąseł prawa dolna czwóreczka! Mamy więc kolejnego ząbka!
Jednak mały co się umęczył to jego.... co ja się namęczyłam to moje... ale daliśmy radę!
Jedyne co to jesteśmy stratni o kolejny kubek w domu.... który niechcący roztrzaskał mi się w zlewie... Kubki ostatnio są u nas wybijane dość systematycznie także mogę to uznać za generalne porządki bo jak nie mi się coś zbije albo ukruszy to mały gdzieś coś puknie, a postanowiłam że nawet jak kubek jest tylko gdzieś lekko uszczerbiony to idzie do śmieci. Jednak dziś musiałam nabyć nowy, bo za niedługo to w takim tempie pozostałyby nam tylko filiżanki do kawy/herbaty w których nikt pić nie lubi. W domu ostatnio wszyscy polubili duuuuże kubki. Bo więcej się w nich mieści :) Mój nowy nabytek w jeszcze zimowej kreacji możecie podziwiać na zdjęciu obok :) Oczywiście zaraz po nabyciu musiałam sobie z niego już skorzystać i tak, teraz popijam w nim kawę na przemian z herbatą i tak w kółko :)
A dziś zrobiłam do końca podsumowanie naszego domowego budżetu z grudnia i wiecie co? Normalnie doznałam SZOKU! Ile my wydajemy a ile zarabiamy - masakra :) Jednak muszę dodać że suma wydatków była kosmiczna z racji tego, że musieliśmy pospłacać zaległości - a jednocześnie cieszę się, że już wychodzimy na prostą i że z większością rzeczy już od stycznia jesteśmy tylko na bieżąco! Nawet nie wiecie jaka to ulga dla duszy :) Oby teraz już cały czas tak było!
Widziałam, że na większości blogów same postanowienia, podsumowania... u mnie takiego czegoś brak. Bo raz że nie miałam czasu a dwa siły. A czy sama sobie robiłam jakieś postanowienia? Hm. Szczerze mówiąc to chyba nie bo zazwyczaj gdy je robiłam to bardzo szybko o nich zapominałam :) Więc może tak na ten rok, króciutko: być szczęśliwszą?
dopisek 19:15
no i długo to ja się kubkiem ie nacieszyłam. Młody pół godziny temu poszedł spać. Ja robiąc herbatę usłyszałam charakterystyczne "pyk" ale popatrzyłam, pooglądałam, stwierdziłam że kubek cały i poszłam wziąć prysznic. wyszłam spod prysznica patrzę a pod kubkiem mokro.... oglądam więc jeszcze raz z każdej strony i co? Pęknięty! Cholera jasna! Od góry do prawie samego dołu kubka taka cieniusieńka kreseczka że prawie jej nie widać.... no ale herbata tamtędy ucieka.... więc z kubkiem mogę się pożegnać... eh. i znów zostałam bez kubka...
Jednak mały co się umęczył to jego.... co ja się namęczyłam to moje... ale daliśmy radę!
A dziś zrobiłam do końca podsumowanie naszego domowego budżetu z grudnia i wiecie co? Normalnie doznałam SZOKU! Ile my wydajemy a ile zarabiamy - masakra :) Jednak muszę dodać że suma wydatków była kosmiczna z racji tego, że musieliśmy pospłacać zaległości - a jednocześnie cieszę się, że już wychodzimy na prostą i że z większością rzeczy już od stycznia jesteśmy tylko na bieżąco! Nawet nie wiecie jaka to ulga dla duszy :) Oby teraz już cały czas tak było!
Widziałam, że na większości blogów same postanowienia, podsumowania... u mnie takiego czegoś brak. Bo raz że nie miałam czasu a dwa siły. A czy sama sobie robiłam jakieś postanowienia? Hm. Szczerze mówiąc to chyba nie bo zazwyczaj gdy je robiłam to bardzo szybko o nich zapominałam :) Więc może tak na ten rok, króciutko: być szczęśliwszą?
dopisek 19:15
no i długo to ja się kubkiem ie nacieszyłam. Młody pół godziny temu poszedł spać. Ja robiąc herbatę usłyszałam charakterystyczne "pyk" ale popatrzyłam, pooglądałam, stwierdziłam że kubek cały i poszłam wziąć prysznic. wyszłam spod prysznica patrzę a pod kubkiem mokro.... oglądam więc jeszcze raz z każdej strony i co? Pęknięty! Cholera jasna! Od góry do prawie samego dołu kubka taka cieniusieńka kreseczka że prawie jej nie widać.... no ale herbata tamtędy ucieka.... więc z kubkiem mogę się pożegnać... eh. i znów zostałam bez kubka...
Subskrybuj:
Posty (Atom)